On the plane + Buenos Aires

Podróż do Ameryki zajęła nam 25 godzin łącznie z tranzytami.  Przez ten czas ani razu nie opuściłyśmy lotniska wiec dopiero w Buenos Aires odetchnęłam południowo-amerykańskim powietrzem.

Z Madrytu wyleciałysmy przed 10 wieczorem.  Panicznie boję się latać więc nie byłam podekscytowana tak długą podróżą no i wiadomo, z dzieckiem może być tudno.  W praktyce okazało się o tyle łatwiej że Vama zajęła się oglądaniem filmów i spała bez problemu ( w przeciwieństwie do mnie ). Leciałysmy 3 samolotami;

O lotnisku Guarulhos przeczytałam niepochlebne opinie, okazało się nie takie straszne;  o liniach TAM że obsługa nieuprzejma – ja odniosłam zupełnie inne wrażenie. Jak widać wszystko zależy od punktu widzenia.  Jedyne zastrzeżenie mam co do czerwonego wina serwowanego na pokładzie – rozlałam sporą ilość na spodnie a rano odkryłam koc i nie znalazłam żadnej plamy – dziwne.

ON THE PLANE2

W Sao-Paulo wylądowałysmy o 4 nad ranem i musiałyśmy czekać 7 godzin na kolejne połączenie.   Nie miałam brazylijskiej waluty a jedynie 20 dolarów którymi mozna płacić na lotnisku  ( ale liczą je 1:1 zamiast 1:2 ). Byłam trochę zła, nie mogłam kupić wody mineralnej gdyż sprzedawczyni nie miała reszty a wymiana jakiekolwiek ilości dolarów w kantorze to 11 dolarów prowizji;  na szczęście znalazłam na lotnisku żródełka z wodą pitną. Vama ucięła sobie drzemkę a ja pilnowałam bagaży.

ON THE PLANE3

ON THE PLANE4

Do Chile poleciałyśmy liniami LAN, miałyśmy piękny widok na Andy ale lądowanie nie należało do przyjemnych.  W Santiago nie musiałysmy czekać długo na kolejne połączenie bo ok 1h ale samolot był dosyć stary więc ten ostatni lot był dla mnie najtrudniejszy do zniesienia; niemniej szczęśliwie wylądowałyśmy tyle że na innym lotnisku niż to planowane co zresztą mi pasowało gdyż mogłam zaoszczędzić ok. 150 pesos na taksówce.

ON THE PLANE

A tu jeszcze zeskanowane z negatywu:

way

W Buenos miała nas gościc moja zeszłoroczna couchsurferka, Ana.  Ucieszyłam się kiedy trafiłysmy na miejsce bo zasięg mojego telefonu przestał działać już w Santiago.

Ana mieszka na 9 piętrze wieżowca a to widok z jej mieszkania :

buenos aires (66)

I poranek:

ana flat

Dopiero rano zauważyłam że zapodziałam gdzieś kurtkę – prawdopodobnie zostawiłam w którymś samolocie;  przynajmniej bagaż miałam lżejszy.

Najpierw udałysmy się do labu oddać film do wywołania.  Po drodze trafiłyśmy na graffiti z Che;

palermo

Ana mieszka w dzielnicy Palermo, najbardziej zielonej części Buenos Aires pełnej kafejek, restauracji i klimatycznych knajpek.  Dobrze że miałysmy mapę bo łatwo się tu zgubić.  Na wystawie jednego sklepu rozpoznałam szkockie whisky.

palermo2

Wybrałysmy się do największego parku w Buenos – Parque de 3 Febrero.  Zostal on zaprojektowany przez pochodzącego z Polski  Jordana Czesława Wysockiego.  Muszę przyznać że park w Madrycie podobał mi się dużo bardziej.

palermo3

Park znajduje się obok lotniska dlatego jest świetnym miejscem dla planespottersów. Jedyna niedogodna rzecz to brak publicznych toalet, znalazłyśmy jedną dopiero w planetarium.  Nie widziałam też placów zabaw dla dzieci ale Vamie spodobały się urządzenia do ćwiczeń.  W sąsiedztwie parku znajdują się ogrody botaniczny i zoologiczny.

6 3

59

Całą drogę przez Palermo odbyłyśmy piechotą głównie dlatego że było to łatwiejsze niż szukanie właściwego autobusu zwłaszcza jeśli nie zna się hiszpańskiego tak jak ja.

Untitled2

Wieczorem poszłysmy z Aną w odwiedziny do jej siostry i szwagra.   W Argentynie kolację je się dosyć późno,  normą są wizyty w restauracjach po 21ej.  Tego wieczoru jadłyśmy tradycyjne empanadas czyli pierożki z różnym nadzieniem, nie brakło też czerwonego wina.  Mieszkanie Marii opuściłysmy ok 1.30 nad ranem, Vama usnęła mi na rękach w drodze do domu.

Ana, Vama i Maria

Untitled-3

Untitled-2

Dodam że był to najdłuższy wieczór w życiu Vamy, zwykle chodzi spać o 20stej ;

buenos aires (36)

 

  • Pompon said:

    Czyzbyscie podrozowaly do Ameryki Pludniowej w tym samym czasie kiedy my odwiedzalismy Kube? Moze nawet minelismy sie gdzies w przestrzeni powietrznej ;) Z niecierpliwoscia czekam na dalsze notki!
    Mam tez pytanie: czy nocowalyscie u swoich znajomych czy jest to jakas siec wynajmujacych pokoje, z ktorych korzystalyscie?

    • VamaMama said:

      dzięki; do Ameryki leciałysmy dokładnie 27 lutego. Korzystamy z couchsurfingu, sprawdź w google! 2 osoby spośród tych u których spałysmy gosciłam u siebie w zeszłym roku.

      • Pompon said:

        Wow, coz za fantastyczna idea z tym couchsurfingiem!!! Wchodzimy w to ;) Dzieki!

  • ada said:

    Przepiekne zdjecia a Vama wyglada na nich slicznie, jak prawdziwa modelka :)

  • Justa said:

    Dobrze wiedzieć, że ktoś boi sie latać tak jak ja ;) Zastanawiamy sie własnie nad wyprawą rzez ocean...ale jako matka karmiąca nie będę się mogła napicnawet wina...aaa! ;) Piekne zdjęcia, jak zwykle!

    • VamaMama said:

      Przez ocean leci sie lzej i przyjemniej niz na krotszych trasach. Mimo to nie mam ochoty na latanie przez najblizsze miesiace. Pozdrawiam!