Madrid, part 1.

Czas pokazać zdjęcia z podróży i napisać co nieco…Choć pisanie to akurat nie jest moje ulubione zajęcie dlatego nie będzie zbyt treściwie.  Nadszedł wielki dzień wyjazdu, wstałysmy z Vamą o 5 rano żeby złapać samolot do Madrytu. Leciałysmy easyjetem i stwierdziłam że więcej ryanairem nie latam, choć pewnie czasem się skuszę ze wzgledu na niskie ceny.

Lot do Madrytu kosztował nas 280zł w jedną stronę ( 1 osoba ).

Powitało nas słońce i taka jakby wiosenna pogoda ( potem okazało się to złudzeniem ). Po długiej wędrówce przez terminal znalazłyśmy stację metra i pojechałysmy na stację Pacifico gdzie czekał na nas nasz pierwszy host, Jorge.

Mieszkanie Jorge miało jedną poważną wadę, brak w nim było chocby najmniejszego dostępu do światła słonecznego, dlatego też było tam wiecznie zimno. Żeby sprawdzic jaka jest pogoda trzeba było wyjść z mieszkania i spojrzeć wysoko w górę. Ale dom Jorge miał fajny klimat a on sam okazał się bardzo wspaniałomyslnym gospodarzem bo odstąpił nam swoją sypialnię na te 2 dni.

0

Vama z początku nie była w przyjacielskim nastroju ale kiedy Jorge pokazał jej że po stole można malować, zaraz polubiła to miejsce i naszego hosta również. Jak widać przeznaczeniem stołu było umieszczenie go później na scianie jako obraz.

Madryt z dzieckiem

2mad

Potem Jorge zrobił lunch a po jedzeniu Vama wzięła się za zmywanie niczym rasowa couchsurferka.  Razem z Jorge mieszka tu od 2 tygodni jego dziewczyna, Sharon, która jest Włoszką. Po obiedzie poszliśmy na spacer.

2.

test 3mad

Zaczęliśmy od największego parku w Madrycie – Parque del Retiro. Zajmuje on powierzchnię 120 hektarów i posiada 18 wejść. To najchętniej odwiedzany park w mieście  i posiada nawet jezioro w którym można wypożyczyc łódkę. Wyobrażałam sobie jak przyjemnie tam musi byc latem, bo teraz akurat miałam ochotę iść do domu, tak zmarzły mi dłonie jak nigdy tej zimy! Mimo zimna park i tak był pełen wrotkarzy, deskorolkarzy, rowerzystów, rodzin z dziećmi i turystów.

18 19

5mad

Jorge jest programistą ale hobbystycznie zajmuje sie magią. I potrafi naprawdę fajne rzeczy 🙂

4mad

6mad

Tego dnia odbywał się wielki strajk w mieście. Początkowo nie chcieliśmy ryzykować utknięcia w tłumie ludzi jednak byłam ciekawa no i chciałam zrobić trochę zdjęć.

3 7 5

6

Jako że zblizał się wieczór, wrócilismy do domu. Byłam pełna podziwu bo Vama nie spała od 5 rano ( nie zasnęła w samolocie choc miałam taka nadzieję ), miala pełno energii i cały czas chodziła na nogach a przeszłysmy naprawdę kawał drogi ( w Szkocji używamy bez przerwy hulajnogi którą na dodatek ja musze ciągnąć cały czas ).  Chyba zmiana kraju dobrze jej robi a to dopiero początek!

12

A to juz poranek, późny, bo cięzko się obudzić kiedy za oknem ciemno.  Jorge zaplanował że zabierze nas na market a ponieważ nie mielismy dużo czasu,  pojechaliśmy metrem.

9

Market bardzo przypadł mi do gustu bo jest tam wszystko, nowe i używane, łącznie z antykami.  Pomyślałam też że nie warto pakować dużo rzeczy ponieważ chyba w każdym kraju na takim markecie można kupić tanio to czego brakuje.  El Rastro odbywa się w każdą niedzielę od 9 do 3, pomiedzy Calle Embajadores i Ronda de Toledo.

8

13

Jorge i te jego sztuczki…

10

Koleżanka powiedziała mi że będąc w Hiszpanii muszę koniecznie spróbować goracej czekolady z churros – to takie długie ciastka zrobione z ciasta ptysiowego smażonego w głębokim oleju. Churros moczy się w czekoladzie, smakuje świetnie! Jorge zabrał nas do najlepszej jego zdaniem chocolaterii, San Gines ( adres: Pasadizo San Ginés, 11 ).

Chocolate and churros

Pochodzilismy jeszcze po Madrycie i poszliśmy do domu, ja zrobiłam obiadokolację a Vama obejrzała  cały  “Monsters Inc.” po włosku bo akurat nie było innej wersji.  Na zdjęciu poniżej jest główny plac, Plaza Mayor,  i Puerta del Sol gdzie znjaduje się symbol Madrytu, niedźwiedź wspinający się drzewo truskawkowe.  Jednak jakoś nieszczególnie zależało mi na zwiedzaniu madryckich zabytków, byłam zadowolona ze w miłym towarzystwie spędzamy czas.

15

14 16

mad

Nastepny dzień spędziłysmy z Sharon bo był poniedziałek i Jorge poszedł do pracy. Tego dnia wzięłam na spacer aparat analogowy więc póki co nie mam co pokazać.  Wieczorem spakowałysmy się i pojechałyśmy metrem do naszego drugiego hosta.  Kolejne dni w Madrycie w następnym poście…

  • Nareszcie będzie można poczytać o Waszych wspaniałych podróżach. Absolutnie dodaję do ulubionych w wolnej chwili zasiadam do lektury :) Dzięki i pozdrawiamy.