Highlands

Obiecałam wyprawę do Mendozy ale wrzucam zdjęcia z ostatniego wypadu w szkockie wyżyny. Pomimo że mieszkam tutaj prawie 5 lat to niewiele widziałam poza Glasgow, Aberdeen i Szetlandami.  Postanowiłam w tym roku trochę pozwiedzać jako że Vama nie musi jeszcze płacić za bilety kolejowe czy autobusowe.

W wycieczce towarzyszyła nam Dorota z którą znamy się przez couchsurfing. Kupiłyśmy bilety do Fort William ale okazało sie ze jest tam jakaś wielka impreza – Mountain Bike World Cup i miasteczko bedzie pękać w szwach dlatego zdecydowałysmy się wysiąść wcześniej , w Glencoe.

Untitled-1

  Rok temu znalazłam pod śmietnikiem namiot z karteczką że jest do wzięcia, przygarnęłam i planowałam że kiedyś wypróbuję. Pogoda była idealna na camping toteż go zabrałam. Glencoe też było zapełnione, jedyne wolne miejsca znalazłyśmy na polu namiotowym Red Squirrel.

3Untitled-21

Campsite nie ma najlepszych recenzji więc miło byłyśmy zaskoczone – wysokim standardem łazienek ( poniżej ) i niezwykle pomocnym personelem.  Wzięłyśmy się za rozpalanie ogniska, trochę zapomniałam jak się to robi. Pomógł nam Szkot, właściciel ogniska obok, odwdzięczyłyśmy się polską kiełbasą.

Untitled-3camping_19

Ser halloumi, kiełbasa podwawelska a na deser marsmallows:

Untitled-4

I parę portretów z użyciem blendy:

Untitled5 Untitled-6 Untitled-7

Po kolacji poszłysmy do pubu, ok. 10 min spacerkiem od campsite.  Była sobota i dosyć tłoczno, siedziałyśmy na zewnątrz i wkrótce zaczeły nam sie dawać we znaki szkockie midges więc nie posiedziałysmy długo.

Untitled-8Untitled-21 Untitled-9

Poranek następnego dnia: midges urządziły sobie schronisko w przedsionku naszego namiotu. Midges to znane i w Polsce meszki,  te szkockie ( highland midges ) są o wiele bardziej żarłoczne. Nie da rady bez preparatów ochronnych;

Untitled-16

Dorota wczesnym rankiem poszła zdobywac góry a my wyruszyłyśmy pozwiedzać okolice.

Untitled-1.2Untitled-11Untitled-12 Untitled-13 Untitled-14

Po południu niebo zaszło chmurami i przestało być tak bajecznie.  Napiłam się kawy i wyszłyśmy po Dorotę a po powrocie rozpaliłyśmy znowu ognisko.

Untitled15camping_148Untitled16

                                                                                 Ostatni szyk mody, siatka chroniąca przed midges.

Untitled-20

Oryginalne ławka i klamka pubu w Glencoe.Untitled-17

Pożegnałyśmy się z Czerwoną Wiewiórką i zanim podążyłysmy w stronę przystanku  wstąpiłyśmy jeszcze do kafejki we wiosce na lunch i włoskie lody made in Scotland.

Untitled-18

Camping girl:

2

Następna wyprawa – Isle of Skye. Planuję już od 2 lat i ciągle odkładam ze względu na pogodę; mam nadzieję że wreszcie sie uda.

  • Olga said:

    Witaj Aniu, nominuję Twój blog do Liebster Blog Award. Zapraszam do siebie na bloga w celu zapoznania się z zasadami. Pozdrawiam, :)

    • VamaMama said:

      Dziekuję za nominację, z braku czasu nie przeglądam innych blogów więc nie wiem kiedy rozdam własne nominacje;