Category archives: travels

Las Palmas

Las Palmas
Do Las Palmas nie planowałam zaglądać, ponoć jest tam chłodniej i ostatnio nie ciągnie mnie do wielkich miast ale miałyśmy spędzić nocleg w okolicy ( we wiosce Atalaya która przypomninała mi trochę peruwiańskie Cusco )  i stolicę też odwiedziłyśmy.  Raz jeszcze udało nam się znaleźć CS hosta który spędził z nami święta a na dodatek odstąpił nam własną sypialnię a sam [...]

Feliz Navidad

Feliz Navidad
Uciekłyśmy od przedświątecznej gorączki na Gran Canarię. Wygrzałyśmy się na plażach na południu wyspy, wjechałysmy w interior,  spałyśmy w jaskini,  Boże Narodzenie tradycyjnie już na couchsurfingu niedaleko Las Palmas. Poznałysmy masę inspirujących ludzi a dawka andrenaliny przy jeździe serpentynami górskimi skutecznie leczy z depresji. Zdjecia z Chile, Peru i Isl[...]

Westfjords

Westfjords
Nie chciało nam się czekać w Stykkisholmur na popołudniowy prom na fjordy więc pojechaliśmy dalej, aż do Bíldudalur. Cała ta podróż była dosyć ekscytująca, nie mieliśmy załatwionego noclegu i polegaliśmy tylko na mapce hostelling international  . Bíldudalur zapamiętam, właśnie tam zobaczyliśmy zorzę. Na fjordach jest fajnie bo mało osób tam jeździ ( przynajmniej o tej[...]

Tourist Circle

Tourist Circle
Pierwsze popołudnie w Reykjaviku poświęciłyśmy na spotkanie z Eduardo, Brazylijczykiem mieszkającym w Barcelonie  który tak jak i my za pośrednictwem couchsurfingu poszukiwał współtowarzyszy do wynajmu auta.  Do spotkania doszło w hostelu KEX - bardzo klimatyczne miejsce choć wg Eduardo brakowało w nim backpackerskiego ducha. W weekendy (  i nie tylko )  w barze hoste[...]

landing in Iceland

landing in Iceland
Wróciłysmy z Islandii.  Islandia to nie było moje długotrwałe marzenie choć słyszałam tu i ówdzie że jest piękna. Wulkany, gejzery, gorace źródła i zorza - te pojęcia nie robiły jakoś na mnie wrażenia a bilety kupiłam bo miałyśmy akurat ferie jesienne i bilety lotnicze dokądkolwiek poza Islandią były kosmicznie drogie. Wróciłam zauroczona i planuję  już kolejną wypraw[...]

shortly about Chile

shortly about Chile
Robią mi się niezłe zaległości a niedługo szykuje się kolejna wyprawa, choć nie do końca wiem czy dojdzie do skutku bo ponoć kontrolerzy lotów szykują 10.10 strajk w całej Europie. Praca fotografa jest o tyle nieprzyjemna że po spędzeniu godzin nad obróbką zdjęć ślubnych nie mam juz ochoty zaglądać do albumów prywatnych. Na początku sierpnia pojechałyśmy na chwilę [...]

Crossing the border

Crossing the border
Andy mnie wzruszają od kiedy obejrzałam dokument o katastrofie lotu Fuerza Aérea Uruguaya 571; zafascynowała mnie ta historia o cudownym ocaleniu i postanowiłam że któregoś dnia pokonam tę samą drogę którą przebył Nando Parrado.  Andy przekroczyłyśmy dwa razy lecąc do Buenos Aires, teraz czekała nas przeprawa drogą lądową.  Tym razem autobus był pełny więc [...]

La Boca

La Boca
Teraz trochę o tym jak doszło do naszej podróży do Ameryki Południowej; W zeszłym roku gościłam kilku couchsurferów z Argentyny i Chile i zapragnęłam odwiedzić ich kontynent .  Zaczęłam sprawdzać ceny biletów ale te do tanich nie należą więc pomału zapominałam o podróży i nagle na początku roku trafiły się loty w cenie ok. 220 funtów za osobę czyli mniej więcej tyl[...]

Recoleta

Recoleta
W poniedziałek Vama założyła najlepszą sukienkę i pojechałyśmy z Aną pociągiem do Recolety - tej lepszej dzielnicy Buenos Aires. Ana w zasadzie jechała do pracy; tu dodam że w Ameryce Południowej do pracy niekoniecznie idzie się na ustaloną godzinę tak jak i środki komunikacji nie zawsze zjawiają się o czasie. Podróże koleją również nie są w Ameryce popularne, w Bueno[...]

Yerba mate, anyone?

Yerba mate, anyone?
Nie lubię typowo turystycznych szlaków a jednak wybrałyśmy się obejrzeć kilka głównych atrakcji Buenos Aires. Była sobota i planowałam wyprawę do San Telmo na popularny pchli targ ale niestety nie udało nam się go znaleźć, możliwe że przeszłyśmy tuż obok właściwej ulicy choć bardziej prawdopodobne że odbywa się on tylko w niedziele. Pojechałyśmy same z Vamą autobusem [...]

On the plane + Buenos Aires

On the plane + Buenos Aires
Podróż do Ameryki zajęła nam 25 godzin łącznie z tranzytami.  Przez ten czas ani razu nie opuściłyśmy lotniska wiec dopiero w Buenos Aires odetchnęłam południowo-amerykańskim powietrzem. Z Madrytu wyleciałysmy przed 10 wieczorem.  Panicznie boję się latać więc nie byłam podekscytowana tak długą podróżą no i wiadomo, z dzieckiem może być tudno.  W praktyce okazało s[...]